80 mln zł obrotu bez VC: jak skalować e-commerce cross-border
W tym odcinku
- Jak zbudować e-commerce z obrotami 80 mln zł bez venture capital
- Dlaczego solidne fundamenty wygrywają z szybką, wymuszoną skalą
- Jak wybierać rynki cross-border (najpierw grupa docelowa i konkurencja)
- Dlaczego nie warto zaczynać ekspansji od Niemiec i Francji
- Kiedy świadomie zamknąć rynek, który nie dowozi (Łotwa, Hiszpania)
- Klient w centrum biznesu, praca stacjonarna i ostrożne wdrożenia AI
Piotr Kiljański od 2017 roku rozwija Strefę Tenisa - rodzinną firmę istniejącą prawie 20 lat, którą z dwóch sklepów stacjonarnych w stolicy doprowadził do międzynarodowego e-commerce z obrotami rzędu 80 mln zł i sprzedażą na 13 rynkach zagranicznych. Wszystko to bez wsparcia venture capital, z własnych środków i z naciskiem na fundamenty, a nie na wymuszone tempo. W tej rozmowie Piotr Kiljański pokazuje konkretne realia skalowania: jak wybierać rynki na danych, dlaczego nie warto zaczynać ekspansji od Niemiec i Francji, kiedy świadomie zamknąć rynek, który nie dowozi, i jak zarządzać portfolio liczącym ponad 17 tys. SKU. Mówi też o klientach w centrum biznesu, o powrocie do pracy stacjonarnej i o tym, jak ostrożnie podchodzić do wdrażania sztucznej inteligencji.
1.Skalowanie bez venture capital - świadomy wybór
Strefa Tenisa rozwijała się wyłącznie z własnych funduszy. To była decyzja strategiczna: jako biznes rodzinny firma chciała rosnąć na spokojnie, bez mega dużych KPI i bez presji na szybkie wyniki, tak by satysfakcję mieli zarówno właściciele, jak i pracownicy.
Brak presji ekonomicznej dał przestrzeń na zadbanie o fundamenty. Zamiast przeskakiwać przez etapy, firma potrafiła czasem przyhamować i zastanowić się, w jakim kierunku iść, żeby to, co zbuduje, służyło na kolejne lata - i wciąż pozostawało w jej rękach.
Da się budować duży, powtarzalny biznes bez udziału venture capital - umiejętnie zarządzając.
Mimo braku zewnętrznego finansowania skoki rozwoju potrafiły zaskakiwać samą firmę: po rozbudowie sklepu internetowego nagle brakowało przestrzeni magazynowej, potem miejsca dla pracowników biurowych. Piotr Kiljański przyznaje, że z dzisiejszą wiedzą wiele rzeczy zrobiłby inaczej, ale analiza wsteczna jest zawsze skuteczna - a efekty i tak były zadowalające.
2.Strefa Tenisa w liczbach
Firma prowadzi dwa sklepy stacjonarne w stolicy, główny sklep internetowy dla rynku polskiego, 13 sklepów z domenami zagranicznymi dla 13 rynków, osobny sklep europejski, sklep padlowy oraz hub e-commerce i magazynowy dla jednej z marek tenisowych.
Skala robi wrażenie: obroty za zeszły rok na poziomie 80 mln zł, a w pierwszym kwartale 2025 roku już 52% sprzedaży pochodziło z zagranicy. Zespół to około 80 osób zatrudnionych bezpośrednio, a parasolowo (freelancerzy, agencje, firmy zewnętrzne) niemal drugie tyle.
Punktem zwrotnym była pandemia. Firma zainwestowała wcześniej w wielojęzyczną platformę z myślą o cross-borderze i gdy offline się zamknął, była już mocno przygotowana w online. W ciągu jednego roku biznes przeswitchował się ze sprzedaży głównie stacjonarnej na internetową.
3.Zarządzanie portfolio: ponad 17 tys. SKU i sezonowość
Oferta to ponad 17-18 tys. pojedynczych SKU, a z rozmiarami i wariantami ponad 60 tys. pozycji. Asortyment dzieli się na część sportową (rakiety, piłki) i modową (buty, odzież), które rządzą się zupełnie innymi prawami.
Moda jest mocno kolekcyjna - rotacja sięga około 60% w skali roku, a towar trzeba zamawiać nawet rok do przodu, przewidując trendy i to, kto będzie na pierwszych miejscach rankingów ATP i WTA. Rakiety mają natomiast dwuletnią sezonowość, a piłki tenisowe są praktycznie stałe i są jednym z największych beneficjentów niemal każdego zamówienia.
Doszedł też wyraźny trend produktów premium - tenisiści chcą dobrze wyglądać nie tylko na korcie. Firma świadomie poszerzyła portfolio o produkty komplementarne, żeby klient nie wychodził ze sklepu po nic innego. Dochodzą wyzwania gabarytowe: od małej owijki na rączkę rakiety po maszynę do strzelania piłek, którą trzeba wysłać na palecie.
4.Klient w centrum: obsługa ważniejsza niż doraźna marża
Najważniejszy współczynnik to dla Piotra Kiljańskiego zadowolenie klienta. Strefa Tenisa od początku stawia opinie, recenzje i ankiety NPS na pierwszym miejscu, bo z nich można wyciągnąć dane do budowania biznesu - dopiero potem przychodzą ROAS, LTV czy marża.
Gdy klient chce grać jak Roger Federer, my zarobimy więcej, proponując mu droższą rakietę - ale wolimy doradzić tańszą, bo profesjonalny sprzęt w niewprawnych rękach to krzywda dla organizmu. Klient wróci za rok i za trzy lata, bo wie, że został zaopiekowany.
Specyfika produktu wymusza też nietypowy UX - zakup rakiety to nie proste dodaj do koszyka, lecz cały proces personalizacji, a narzędzia muszą być szyte na miarę, nie pudełkowe. Inwestycja w taki e-commerce jest inna niż w standardowym sklepie modowym.
Widać to też w zwrotach. W Strefie Tenisa to średnio około 12% zwrotów, podczas gdy w branży modowej benchmark to około 40%. Co istotne, wskaźnik zależy od kraju: Polacy dobierają produkty skrupulatnie, a klienci z Europy Zachodniej, wychowani na Zalando i Amazonie, traktują sklepy jak przymierzalnie.
5.Wybór rynków cross-border i nauka na własnych błędach
Pierwszym rynkiem zagranicznym była Litwa - czysto biznesowo, dzięki partnerowi biznesowemu stamtąd. To wciąż jeden z lepszych rynków pod kątem zwrotu z inwestycji, choć nie największy, i to na nim firma nauczyła się najwięcej.
Analizując nowy rynek, Piotr Kiljański patrzy najpierw na grupę docelową: ilu jest graczy i czy sport rośnie, czy jest w stagnacji. Druga rzecz to konkurencja i własne wyróżniki - co możemy dać klientom, czego nie ma lokalny gracz. Rekonesans osobisty nie jest dziś konieczny, większość da się zrobić online.
Gdy słyszę: robimy cross-border, to lecimy Niemcy, Francja - a tam rynki są nasycone, klient mega świadomy, konkurencji mnóstwo. Start od najtrudniejszych z najtrudniejszych rynków, bez wiedzy, procesów i ludzi, to droga do straty. Lepiej zacząć od mniejszego rynku i się uczyć.
Niemcy i Francja nie uciekną - jeśli nie ma się grubego portfela, lepiej najpierw zarobić na łatwiejszych rynkach. Ciekawostka z analiz: w Bułgarii działa nietypowa forma dostawy, w której klient może w punkcie odbioru przymierzyć produkt i zapłacić dopiero wtedy, gdy się zdecyduje.
6.Kiedy zamknąć rynek, który nie dowozi
Strefa Tenisa świadomie zrezygnowała z dwóch rynków. Łotwa była rynkiem przychodowym, bez straty, ale bez perspektyw - jego obsługa wymagała tyle samo pracy co rynku z kilkunastoma procentami udziału, więc firma przesunęła siły na coś większego.
Drugim była Hiszpania - skok na Europę zrobiony bez dobrej analizy, na żywioł, w portfolio pięciu rynków naraz. Okazało się, że na mocno skonsolidowanym, zapchanym rynku tenisowym, przy drogiej dostawie z Polski i wysokich kosztach marketingu, trudno wygrać z lokalnymi graczami. Po pełnym roku firma podjęła decyzję o wyjściu.
Z drugiej strony Piotr Kiljański przestrzega przed pochopnym ucinaniem projektów. Częstym błędem firm jest przerywanie działań, zanim tezy zostaną zwalidowane - wtedy nie ma ani wiedzy, ani wyników. Najgorsze jest zatrzymanie procesu w momencie, gdy znamy kolejne kroki, ale nie wszystkie wykonaliśmy.
7.Zespół, praca stacjonarna i ostrożne wdrażanie AI
Firma wróciła do pracy stacjonarnej. COVID pokazał, że praca zdalna bywa mniej efektywna - burza mózgów między monitorami nie ma tej jakości co spotkanie w jednym pomieszczeniu, a duża część zespołu (sklepy, magazyn, biuro obsługi klienta) i tak musi być na miejscu, więc model nie może rozwarstwiać pracowników.
Przy rekrutacji Piotr Kiljański stawia na dopasowanie do organizacji. Świetny specjalista, który niszczy zespół, robi krzywdę całej firmie - bo kompetencje można zbudować, a postawy już niekoniecznie. Konflikty zespołowe są kosztowne: zamiast zajmować się biznesem, rozwiązuje się awantury o bułkę.
Sztuczną inteligencję trzeba według niego stosować, ale z głową. Wdrożenie jest trudne ekonomicznie, bo budowa procesu jest kosztowna, a same procesy szybko się zmieniają - trzeba liczyć zwrot z inwestycji. Najłatwiejsze do wdrożenia dziś to wewnętrzna, firmowa baza wiedzy, z której pracownik wyciąga odpowiedź, zamiast wykonywać dwa telefony.
Najważniejsze lekcje z odcinka
- Duży, powtarzalny e-commerce da się zbudować bez venture capital - z własnych środków, kosztem tempa, ale z kontrolą i solidnymi fundamentami.
- Ekspansję cross-border zaczynaj od mniejszych rynków, a nie od nasyconych Niemiec i Francji - tam bez wiedzy, procesów i grubego portfela najszybciej stracisz.
- Wybierając rynek, patrz najpierw na grupę docelową (ilu graczy, czy rośnie) i konkurencję wraz z własnymi wyróżnikami.
- Miej odwagę zamknąć rynek, który nie dowozi - jeśli mały rynek pochłania tyle pracy co duży, przesuń siły gdzie indziej (jak Łotwa i Hiszpania).
- Nie ucinaj działań przed walidacją tez - przerwanie procesu w połowie zostawia cię bez wiedzy i bez wyników.
- Stawiaj klienta w centrum: czasem warto doradzić tańszy produkt, bo zadowolony klient wróci i będzie kupował przez lata.
- W rekrutacji dopasowanie postawą bywa ważniejsze niż kompetencje - kompetencje zbudujesz, postawy już nie, a toksyczny specjalista kosztuje cały zespół.
Najczęściej zadawane pytania
Kim jest Piotr Kiljański?
Ekspert e-commerce i rozwoju biznesu, który od 2017 roku współtworzy sukces Strefy Tenisa - rodzinnej firmy istniejącej prawie 20 lat. Pełni rolę doradcy biznesowego w nieformalnym zarządzie spółki i odpowiada za rozwój sprzedaży internetowej oraz ekspansję zagraniczną. Poza Strefą Tenisa wspiera strategicznie inne firmy w obszarze e-commerce.
Czym jest Strefa Tenisa i jakie ma wyniki?
To rodzinna firma istniejąca prawie 20 lat, prowadząca dwa sklepy stacjonarne w stolicy oraz e-commerce na rynku polskim i 13 rynkach zagranicznych. W zeszłym roku osiągnęła obroty na poziomie 80 mln zł, a w pierwszym kwartale 2025 roku 52% sprzedaży pochodziło z zagranicy. Zespół liczy około 80 osób zatrudnionych bezpośrednio.
Czy można zbudować e-commerce bez venture capital?
Tak. Strefa Tenisa rozwinęła się z obrotami rzędu 80 mln zł wyłącznie z własnych środków, bez zewnętrznego finansowania. To była świadoma decyzja - wolniejsze tempo w zamian za zachowanie kontroli, własności i przestrzeni na zbudowanie solidnych fundamentów biznesu.
Co to jest e-commerce cross-border?
To sprzedaż internetowa na rynki zagraniczne. W modelu Strefy Tenisa oznacza prowadzenie 13 sklepów z osobnymi domenami dla 13 rynków oraz dodatkowego sklepu europejskiego, z dostawą towaru z Polski. Kluczowy jest dobór rynków na danych i odpowiednia kolejność wejścia, by zwroty z inwestycji finansowały kolejne kraje.
Jaki jest typowy poziom zwrotów w e-commerce sportowym a modowym?
W Strefie Tenisa zwroty wynoszą średnio około 12%, podczas gdy w branży modowej benchmark to około 40%. Wskaźnik zależy też od kraju - Polacy dobierają produkty skrupulatnie, a klienci z Europy Zachodniej, przyzwyczajeni do Zalando i Amazona, traktują sklepy bardziej jak przymierzalnie.
Twoja marka sprzedaje, ale czujesz, że może iść lepiej?
Umów bezpłatną 30-minutową konsultację - spojrzymy na Twoją sprzedaż i powiemy, gdzie widzimy potencjał.
Zarezerwuj konsultację →