HYROX: jak zbudować sport, w którym zawodnik jest ważniejszy niż sponsor
W tym odcinku
- 80% przychodu HYROX to sprzedaż biletów - firma mogłaby nie mieć sponsorów i nadal byłaby rentowna, co odwraca typowy model imprez masowych
- Założyciel był olimpijczykiem i chciał przenieść doświadczenie olimpiady na amatorów - stąd czarno-białe barierki zamiast bazaru logotypów sponsorów
- W Polsce wzrost wygląda jak kij hokejowy: 650 uczestników w 2023 roku, prawie 2000 rok później, a w tym roku kilkanaście tysięcy na Stadionie Narodowym
- Największą przewagą jest społeczność - ponad 90% uczestników poleca zawody dalej, a naszywek za ukończenie nie da się kupić, tylko trzeba je zdobyć
- Miasta zarabiają na imprezie dziesiątki milionów złotych, więc samorządy i lotniska same wchodzą we współpracę i zmieniają siatki połączeń
- Sport jest zaprojektowany jako dostępny: proste technicznie ruchy, sztafety i osobne wsparcie dla zawodników z niepełnosprawnościami
HYROX to dziś najszybciej rosnący sport amatorski na świecie, ale z perspektywy biznesowej najciekawsze jest to, jak został poskładany. Model przychodowy stoi na biletach, nie na sponsorach, więc cała organizacja jest podporządkowana doświadczeniu uczestnika, a nie ekspozycji marek. Mateusz Krogulec, odpowiedzialny za partnerstwa HYROX w Polsce, krajach bałtyckich i Finlandii, tłumaczy Oskarowi Szarkowi, skąd wziął się ten fenomen, dlaczego społeczność okazała się największą przewagą konkurencyjną i jak sprzedaje się sponsoring czemuś, co samo w sobie nie potrzebuje sponsorów. Opowiada też o wyjściu z agencji, którą budował ponad 12 lat, i o postawieniu wszystkiego na jedną kartę. Po drodze wychodzi, ile na takiej imprezie zarabia miasto, które ją u siebie gości.
1.Model biznesowy odwrócony do góry nogami: bilety zamiast sponsorów
Większość imprez masowych, od maratonów po biegi miejskie, stoi na sponsorach. W HYROX proporcje są odwrotne i to jest punkt, od którego trzeba zacząć, żeby zrozumieć całą resztę decyzji tej organizacji.
Jak podaje Mateusz Krogulec, powołując się na wywiad z twórcą HYROX, około 80% przychodu to sprzedaż biletów. Mniej więcej po 10% przypada na afiliacje oraz na partnerstwa i sponsoring, czyli obszar, za który sam odpowiada.
U nas nigdy sponsor nie będzie ważniejszy od zawodnika. W przeciwieństwie do biegów masowych czy maratonów moglibyśmy w ogóle nie mieć sponsorów i dalej biznes byłby rentowny.
To nie znaczy, że partnerzy są zbędni. Globalni gracze, tacy jak Red Bull czy Puma, stali się elementem świata HYROX, a specjalistyczne buty pod tę dyscyplinę wypuściła najpierw Puma, a potem kolejni producenci. Krogulec traktuje to jako dowód globalnego sukcesu sportu.
Kluczowa jest jednak kolejność. Skoro przychód pochodzi od zawodnika, to jakość jego doświadczenia jest interesem firmy, a nie kosztem, który trzeba minimalizować, żeby zmieścić się w budżecie ze sponsorów.
2.Doświadczenie olimpijskie dla amatora
Żeby zrozumieć, skąd bierze się przywiązanie uczestników, warto spojrzeć na założycieli. Jeden z nich był olimpijczykiem i dwukrotnie reprezentował Niemcy w hokeju na trawie. Chciał przenieść przeżycie znane ze startu olimpijskiego na zwykłych ludzi.
Stąd konkretne decyzje projektowe, które w branży eventowej są nieoczywiste. Barierki i logotypy są czarno-białe, całość jest prosta wizualnie, a przestrzeni nie oblepia się logotypami sponsorów.
To zawodnik ma być na świeczniku. Nasi fotografowie podążają za tobą i robią ci zdjęcia w trakcie wyścigu. Czujesz się przez chwilę jak top sportowiec.
Ten sam standard obowiązuje przy starcie. Każda fala rusza tak samo jak elita: z tunelem, odliczaniem i dymem. Amator nie dostaje uproszczonej wersji wydarzenia, tylko dokładnie tę samą oprawę.
Operacyjnie stoi za tym poważna machina. Krogulec określa HYROX jako firmę logistyczną: warszawski event to około 15 tirów sprzętu, własny magazyn ze skrzyniami lotniczymi i te same ekipy audio i wideo, które obsługują topowe zawody sportowe i koncerty.
Widać to też w tym, czego nie ma. Uczestnik nie dostaje pakietu startowego wypchanego ulotkami i gadżetami, których nikt nie chce. Dostaje naszywkę za ukończenie i pojedynczy, praktyczny sampling produktu, który realnie przydaje się przed startem.
3.Społeczność jako przewaga, której nie da się kupić
Najmocniejszym aktywem okazała się społeczność, a mechanika jej budowania jest zaskakująco prosta. Naszywek zdobywanych za ukończenie zawodów nie można kupić - trzeba je wystartować.
Ludzie noszą je na plecakach i przypinają do ubrań, tworząc widoczny na co dzień element tożsamości sportowej. W klubach powstają lokalne grupy treningowe, a uczestnicy przygotowują wspólne koszulki na zawody.
Liczby to potwierdzają. Z globalnych badań wynika, że ponad 90% osób poleca zawody po ich ukończeniu, a zdecydowana większość debiutantów od razu deklaruje kolejny start. Raport przygotowany przez zewnętrzną firmę po zawodach w Warszawie pokazał, że niemal wszystkie komentarze w sieci miały pozytywny wydźwięk.
Do tego dochodzi bezpłatny test sprawnościowy organizowany w afiliowanych klubach, który działa jak przedsionek do dyscypliny i pozwala sprawdzić się bez opłaty startowej.
4.Dostępność jako decyzja projektowa, nie hasło
HYROX łączy bieganie z ćwiczeniami funkcjonalnymi, które są celowo nieskomplikowane technicznie. Sędzia tłumaczy każdą stację przed jej wykonaniem, więc wysportowana osoba jest w stanie ukończyć zawody nawet bez wcześniejszej znajomości dyscypliny.
Krogulec zestawia to z crossfitem i zaznacza, że mówi we własnym imieniu, a nie w imieniu firmy. Jego zdaniem crossfit stał się po prostu zbyt trudny, a poziom techniczny potrzebny do bezpiecznego treningu odsiewa dużą część chętnych. Sam po operacji kręgosłupa odczuwał barierę przed pracą z dużymi ciężarami.
Nie traktuje przy tym crossfitu jako konkurencji. Wskazuje, że boksy crossfitowe pierwsze zapisywały się do afiliacji, a zawodnicy naturalnie krążą między dyscyplinami. Jak mówi, założyciele chcieli stworzyć sport dla ludzi, którzy chodzą na siłownię i nie mają swojej dyscypliny.
Dostępność jest też wpisana w formuły startu. Poza startem indywidualnym są pary oraz sztafeta, w której na uczestnika przypadają dwie stacje i 2 kilometry biegu, więc można ułożyć skład tak, by ominąć ćwiczenie sprawiające komuś problem.
Osobny nacisk położono na zawodników z niepełnosprawnościami. Startujący ma asystenta, a stacje są dostosowywane indywidualnie po kontakcie z organizatorem - od obniżenia celu przy rzucie piłką, po zamontowanie podparcia przy pchaniu sań. W zawodach startują osoby na wózkach i osoby niewidome.
Promowane są obrazki, gdzie są ludzie wyrzeźbieni w formie, a to naprawdę jest dla każdego. Startował ojciec z córką, startują osoby po 80. roku życia.
5.Sprzedaż partnerstw, gdy produkt sam się broni
Oskar Szarek pyta wprost, czy HYROX sprzedaje się trudno. Odpowiedź brzmi: na razie nie, bo marka jest na fali wznoszącej, a kolejne kluby dołączają co tydzień. To jednak nie oznacza, że wystarczy odbierać telefony.
Krogulec przenosi tu nawyki z agencji. Do klienta nie idzie się z opowieścią, tylko z liczbami: ekwiwalentem reklamowym, liczbą punktów styku i case studies z innych rynków. Zależało mu, żeby raporty poeventowe robił podmiot zewnętrzny, bo tylko wtedy dział mediów po stronie klienta traktuje je poważnie.
Sprzedaż ułatwia fakt, że zgłoszenia często przychodzą same. Jeśli marka się odzywa, zwykle ktoś w tej organizacji już startował albo się przygotowuje, więc decyzja jest wewnętrznie przetarta i nie trzeba tłumaczyć podstaw.
Największym ograniczeniem są natomiast umowy globalne. Kategorie zajęte na poziomie światowym - jak sprzęt sportowy czy suplementy - są dla rynku lokalnego zamknięte, co zdejmuje z gry mniej więcej połowę rynku, i to tę z największymi budżetami marketingowymi.
Wolne pozostają obszary takie jak motoryzacja, telekomunikacja, ubezpieczenia czy branża medyczna. Tam powstają współprace lokalne, na przykład z producentem samochodów elektrycznych, gdzie uczestnicy sprawdzają siłę, przeciągając auto na linie.
Reguła jest jedna i wynika wprost z modelu przychodowego: aktywacja ma angażować uczestnika, a nie być nachalna. Marka nie kupuje prawa do zawracania głowy zawodnikowi.
6.Efekt dla miast: turystyka sportowa i dodatkowe loty
Skala imprezy przełożyła się na relacje z samorządami. Firma konsultingowa policzyła na zlecenie organizatora, ile Warszawa zyskuje na wydarzeniu w postaci dodatkowych wpływów, i wyszły z tego dziesiątki milionów złotych.
Na naszej imprezie miasto zarabia dziesiątki milionów złotych.
Arytmetyka jest prosta: przy kilkunastu tysiącach startujących i mniej więcej 0,8 kibica na zawodnika do miasta przyjeżdża dodatkowo kilkadziesiąt tysięcy osób, które płacą za nocleg, transport i jedzenie.
Dlatego Warszawa jest partnerem wydarzenia, a rozmowy z kolejnymi miastami dotyczą udogodnień w rodzaju bezpłatnej komunikacji miejskiej za okazaniem numeru startowego.
Zaskoczeniem dla samego Krogulca był kontakt z lotniskiem, które poprosiło o dane o kierunkach, z jakich przylatują uczestnicy, żeby uwzględnić je w planowaniu połączeń. Na mniejszych lotniskach kilkuset dodatkowych pasażerów jednego dnia realnie robi różnicę.
Napędza to turystyka sportowa. Na rynkach zachodnich pule startowe wyprzedają się w kilka czy kilkanaście minut, więc zawodnicy szukają startów za granicą, na czym korzystają rynki takie jak Polska.
7.Wyjście z własnej firmy i postawienie wszystkiego na jedną kartę
Zanim trafił do HYROX, Mateusz Krogulec przez ponad 12 lat współtworzył jedną z największych agencji influencer marketingu w Polsce. Odchodził, gdy firma liczyła ponad 30 osób i notowała grubo ponad 20 milionów złotych przychodu, a udziały odkupili od niego wspólnicy.
Sam nazywa to wyjściem, które nie dało pełnej niezależności finansowej, ale wystarczyło, żeby przeorganizować życie rodziny i kupić sobie rok bez martwienia się o pieniądze.
Powód decyzji był bardziej osobisty niż finansowy. Wychodził z biura o rozsądnej porze, ale w domu był obecny fizycznie, a nie mentalnie - z głową wciąż przy klientach, briefach i przetargach.
Plan zakładał uruchomienie trzech nowych przedsięwzięć. Po tygodniu rozmów z rynkiem zawiesił dwa z nich, w tym agencję, na którą miał już zagranicznego inwestora, oraz koncept łączący saunę z kąpielami lodowymi. Skalę zainteresowania HYROX uznał za zbyt dużą, żeby dzielić uwagę.
W pierwszym miesiącu pracy podpisał pierwszego klienta, który kupił pakiet cennikowo, bez negocjowania rabatów. Pracuje w modelu silnie powiązanym z wynikiem, który jego szef opisuje zasadą: jesz to, co upolujesz.
Doświadczenie agencyjne uważa za najlepszą możliwą szkołę do tej roli. Zna język marketera, wie, gdzie szukać dopasowania marki do społeczności, i - jak sam mówi - ma za sobą lata przegrywania przetargów, po których trzeba się otrzepać i iść dalej.
Najważniejsze lekcje z odcinka
- Zbuduj model przychodowy wokół użytkownika końcowego, a nie sponsora. Gdy płaci uczestnik, jakość jego doświadczenia staje się źródłem przychodu, a nie kosztem do ścięcia.
- Projektuj dostępność świadomie: proste technicznie ruchy, formaty zespołowe i realne dostosowania dla osób z ograniczeniami poszerzają rynek bardziej niż kolejna kampania.
- Twórz elementy statusu, których nie da się kupić za pieniądze. Naszywka zdobyta na zawodach buduje tożsamość i darmowy zasięg lepiej niż gadżet w pakiecie startowym.
- Nie zawalaj uczestnika gadżetami, których nie chce. Jeden praktyczny produkt we właściwym momencie robi więcej dla marki niż worek ulotek lądujący w koszu.
- Sprzedając sponsoring, przynoś liczby od podmiotu zewnętrznego. Dział mediów po stronie klienta uwierzy w raport niezależnej firmy, a nie w prezentację organizatora.
- Policz i pokaż samorządowi, ile zarabia na twoim wydarzeniu. Konkretna kwota wpływów do budżetu miasta otwiera rozmowy o partnerstwie i udogodnieniach dla uczestników.
- Jeśli jeden projekt okazuje się większy, niż zakładałeś, miej odwagę zawiesić pozostałe. Rozproszenie na trzy przedsięwzięcia zwykle kończy się gorzej niż postawienie na jedno.
Najczęściej zadawane pytania
Kim jest Mateusz Krogulec?
Mateusz Krogulec to Head of Partnerships w HYROX na region North East Europe, obejmujący Polskę, kraje bałtyckie i Finlandię. Wcześniej przez ponad 12 lat współtworzył jedną z największych agencji influencer marketingu w Polsce. Jest współzałożycielem Fundacji Rzeczpospolita Cyfrowa, zajmującej się przeciwdziałaniem dezinformacji, a od 2018 roku pełni funkcję niezrzeszonego radnego miejskiego w Łomiankach.
Czym jest HYROX?
HYROX to globalny wyścig fitnessowy zaliczany do sportów hybrydowych, który łączy bieganie z ćwiczeniami funkcjonalnymi. Ćwiczenia są celowo proste technicznie, więc próg wejścia jest niski, choć sam wysiłek wymaga przygotowania. Startować można indywidualnie, w parach lub w sztafecie, a organizator prowadzi też osobny program dla zawodników z niepełnosprawnościami.
Jak wygląda model biznesowy HYROX?
Około 80% przychodu HYROX pochodzi ze sprzedaży biletów, a pozostała część mniej więcej po równo z afiliacji oraz partnerstw i sponsoringu. Oznacza to, że firma byłaby rentowna nawet bez sponsorów, a całe wydarzenie jest projektowane pod doświadczenie zawodnika, a nie pod ekspozycję marek.
Czym HYROX różni się od crossfitu?
Zdaniem Mateusza Krogulca, który zaznacza, że wyraża opinię własną, kluczowa różnica leży w progu technicznym. HYROX opiera się na prostych ruchach, których można nauczyć się na miejscu, podczas gdy crossfit wymaga opanowania złożonych technik. Krogulec nie traktuje jednak crossfitu jako konkurencji, tylko jako dyscyplinę pokrewną, między którymi zawodnicy naturalnie krążą.
Ile miasto zarabia na organizacji dużych zawodów sportowych?
W przypadku warszawskiej edycji HYROX firma konsultingowa policzyła na zlecenie organizatora, że dodatkowe wpływy do budżetu miasta idą w dziesiątki milionów złotych. Składają się na nie noclegi, transport, gastronomia i inne wydatki uczestników oraz towarzyszących im kibiców, których przyjeżdża mniej więcej 0,8 na każdego startującego.
Twoja marka sprzedaje, ale czujesz, że może iść lepiej?
Umów bezpłatną 30-minutową konsultację - spojrzymy na Twoją sprzedaż i powiemy, gdzie widzimy potencjał.
Zarezerwuj konsultację →