Twój e-commerce tonie w chaosie danych - rozmowa o PIM z Marcinem Piwowarczykiem
W tym odcinku
- Dlaczego treści produktowe są bagatelizowane we wdrożeniach e-commerce i blokują start sprzedaży
- Patologie danych: nadmiar Exceli, wewnętrzne nazwy produktów i faks w branży budowlanej w 2026 roku
- Kiedy firma powinna wdrożyć PIM - i dlaczego narzędzie nie zastąpi uporządkowanego procesu
- Uporządkowana baza danych jako aktywo, które realnie podnosi wycenę przy rozmowach z inwestorami
- Cyfrowy paszport produktu - regulacja UE, baterie jako pilotaż w 2027 i tekstylia do 2030
- Różnice w sprzedaży SaaS: Polska, Niemcy, Holandia, Skandynawia i USA oraz efekt czystego biurka
Marcin Piwowarczyk od początków e-commerce w Polsce, czyli mniej więcej od 2006 roku, porządkuje sprzedaż internetową, a dziś rozwija Ergonode - system do zarządzania informacją produktową (PIM). W tej rozmowie pokazuje, że największym i najczęściej niedocenianym problemem w e-commerce nie jest technologia, lecz chaos danych produktowych: gotowa, piękna platforma potrafi nie wystartować miesiącami, bo nazwy są wewnętrzne, a dane rozsiane po kilkunastu Excelach. Marcin Piwowarczyk tłumaczy, kiedy warto sięgnąć po PIM, dlaczego najpierw trzeba naprawić proces, a nie kupić narzędzie, i jak uporządkowana baza danych staje się aktywem podnoszącym wycenę firmy. Wchodzi też w przyszłość handlu: cyfrowy paszport produktu i różnice w sprzedaży SaaS między rynkami.
1.Dlaczego treści produktowe są bagatelizowane we wdrożeniach e-commerce
Marcin Piwowarczyk wspomina, że jego doświadczenie e-commerce zaczęło się około 2006 roku od agencji interaktywnej, która przekształciła się w software house wdrażający sprzedaż internetową na silniku Magento. Jednym z pierwszych dużych klientów była Mennica Polska (sprzedaż numizmatów przez spółkę Skarbiec Mennicy Polskiej około 2009-2010), a przełomem stał się wygrany przetarg na wdrożenie e-commerce i digitalizację Castoramy.
Z tych wdrożeń płynie jeden wniosek: produkt jako content był latami bagatelizowany. Wszyscy skupiali się na pięknym designie i UX, a treści produktowe miały jakoś przyjść z ERP albo z Excela. To była chwila prawdy, która często okazywała się fatalna w skutkach.
Wgraliśmy te wszystkie karty produktowe, ten cały wielki plik Excela albo dane z ERP-a i okazywało się, że nazwy są kompletnie niedostosowane do żadnego myślenia o SEO, do żadnego myślenia o kampaniach reklamowych.
Marcin Piwowarczyk opisuje prosty test: gdy każe grafikowi wrzucić do gotowej, dopracowanej szaty graficznej pierwszy lepszy realny produkt z prawdziwą nazwą i parametrami, klient od razu widzi, że to nie wygląda tak jak na wizualizacji - bo brakuje treści.
2.Patologie danych: Excele, wewnętrzne nazwy i faks w 2026 roku
Firmy bardzo często toną w Excelach, a każdy pracownik ma swoje własne źródło prawdy. Nawet gdy dane są scentralizowane w ERP, pojawiają się obejścia: produkty przechodnie, które raz są śrubką, a innym razem zupełnie innym produktem pod tym samym wewnętrznym SKU, a bywa, że w nazwie wpisuje się informację, że produkt jest tymczasowy.
Skala problemu rośnie wraz z liczbą kanałów. Dziś sprzedaje się przez sklep internetowy, aplikację mobilną, Ceneo i wiele marketplace'ów (Allegro, eBay, Temu i kolejne), a każdy kanał ma własne wymagania. Dlatego Marcin Piwowarczyk mówi o produkcie jako o chmurze danych - nie istnieje jedna wersja produktu.
Najbardziej obrazowy przykład: w branży budowlanej w 2026 roku dane produktowe nadal potrafią przychodzić faksem, co trzeba przepisywać ręcznie. Marcin Piwowarczyk przytacza też wycofanie się z dużego dealu u klienta o przychodzie sięgającym niemal 200 milionów - audyt pokazał taki śmietnik w danych i cenach, że wejście w e-commerce było wtedy niemożliwe.
3.Kiedy wdrożyć PIM i dlaczego narzędzie nie wystarczy
Sygnałem, że pora działać, jest moment przesilenia: gdy na pytanie, które dane są prawdziwe, pada dziesięć różnych odpowiedzi. Ale Marcin Piwowarczyk stanowczo ostrzega przed myśleniem o narzędziu jako magicznym pudełku.
Narzędzie jak każde inne narzędzie jest tylko narzędziem i ono będzie tak dobre, jak dobry będziesz miał proces pracy. (...) Ono co najwyżej uwidoczni te problemy.
Najpierw trzeba zmienić proces, scentralizować dane i wyznaczyć właściciela tego procesu. PIM bezlitośnie pokaże stan zastany - na przykład że z 10 tysięcy produktów tylko 10%, czyli tysiąc, ma dobrej jakości zdjęcia, i że trzeba zdobyć pozostałe dziewięć tysięcy.
Ergonode czerpie inspirację z produkcji fabrycznej i z lean management: produkt to początkowo pusty pojemnik, który w kolejnych etapach uzupełnia się o dane, a tablica kanban pokazuje, jak blisko firma jest gotowości do sprzedaży. Marcin Piwowarczyk podkreśla, że Ergonode celuje w segment MŚP, a klienci chwalą produkt za to, że jest intuicyjny i dają radę zarządzać nim samodzielnie.
4.Dane produktowe jako aktywo i argument dla inwestora
Marcin Piwowarczyk zwraca uwagę na rzecz, której mało kto bierze pod uwagę: biznes dobrze poukładany i biznes, który dopiero trzeba poukładać, podlegają zupełnie innym wycenom.
Ustrukturyzowana baza danych w przypadku szczególnie e-commerce, czyli dobrze poukładana baza, dobrze zarządzana, to jest super aktywo, które jest wycenialne.
Logika jest prosta: inwestor, który ma dosypać pieniądze na ekspansję na ościenne rynki, od razu widzi, że przy niepoukładanych treściach dużą część środków pochłonie samo przygotowanie i tłumaczenie danych, zamiast realnego skalowania. Uporządkowany katalog to dobre paliwo do wzrostu i mocny argument w rozmowach z inwestorami.
Marcin Piwowarczyk wskazuje też nieoczywiste, policzalne korzyści PIM-a. Można zdigitalizować produkt, zanim dotrze on fizycznie z importu (np. z targów w Chinach), uruchomić presales i ściągać pieniądze od klientów wcześniej. To realnie poprawia cashflow, zwłaszcza w grze z kredytem kupieckim, i pozwala wyliczyć ROI z oszczędności operacyjnych - w przeciwieństwie do trudnomierzalnej prognozy przychodu.
5.Cyfrowy paszport produktu - nowa regulacja UE
Cyfrowy paszport produktu to dla Polski wciąż mało znany temat. Marcin Piwowarczyk tłumaczy, że prace nad unijną regulacją dotyczącą zrównoważonego rozwoju produktu ruszyły około 2021 roku, a celem jest obieg zamknięty: pełna, cyfrowa wiedza o tym, z jakich materiałów składa się produkt, co da się zrecyklingować i odzyskać (np. metale i lit z baterii).
Harmonogram jest rozłożony w czasie. Pilotażem są baterie - wdrożenie planowane na 2027 rok. Następnie, w latach 2027-2030, regulacja ma objąć tekstylia i odzieżówkę, a potem kolejne branże, w tym budowlaną. W konsorcjum pracującym nad regulacją pojawiali się więksi gracze jak SAP czy BMW.
W praktyce każdy produkt ma być trwale identyfikowalny i dostępny do odczytu przez lata po zakończeniu użytkowania - przez kod QR, metkę lub nitkę RFID (jaką w odzieży stosuje np. Decathlon). Wymaga to schodzenia z danymi aż do poziomu partii lub pojedynczej sztuki, bo np. ta sama marynarka z materiału z Turcji i z Polski ma inny ślad węglowy. Marcin Piwowarczyk spodziewa się, że w Polsce temat eksploduje na ostatnią chwilę, tuż przed wdrożeniem.
6.Transparentność jako przewaga konkurencyjna
Marcin Piwowarczyk uważa, że klienci zwrócą się ku produktom, które nie oszukują. Daje przykład wełny: w nazwie produkt bywa z wełny, a w rzeczywistości to ścinki o krótkich włóknach, które mają takie same wady jak poliester. Możliwość zeskanowania kodu QR i sprawdzenia realnego składu zmieni podejście do zakupu.
Pojawia się też segment konsumentów - młodych i wydolnych ekonomicznie - którzy są w stanie zapłacić więcej za wizję marki: recykling, lokalność, produkcję w Polsce. Część polskich marek odzieżowych już pokazuje pełny proces produkcji i uzasadnia wyższą cenę wyższymi płacami oraz droższym, polskim surowcem.
Oskar Szarek dodaje przykład z branży suplementacyjnej, gdzie substrat bywa nierówny mimo identycznej deklaracji i standaryzacji, czego dziś nie da się zweryfikować. Marcin Piwowarczyk zauważa, że w budownictwie podobną rolę pełni już metodyka BIM - modele 3D z pełną informacją o materiałach, certyfikatach i śladzie węglowym.
7.Sprzedaż SaaS na różnych rynkach i efekt czystego biurka
Konkurencją Ergonode są duzi gracze rozwijający PIM od kilkunastu lat - jak Informatica czy szwedzki inRiver. Są kompleksowi, ale przez to mało elastyczni i kierowani do największych firm. Ergonode stawia na elastyczność i cennik dopasowany do MŚP, inspirując się strategią Shopify, który nie odciął najmniejszych klientów i zbudował ekosystem dodatków.
Rynki różnią się mocno. W Niemczech, mimo podpisanego regulaminu, klienci wymuszali osobne NDA na dostęp supportu do instancji. W Holandii i USA firmy korzystają z wyspecjalizowanych konsultantów i firm prowadzących cały proces wyboru narzędzia - jeden klient z USA przysłał listę około 150 marketplace'ów, z których zespół znał poza Amazonem właściwie nic. Najlepiej, zdaniem Marcina Piwowarczyka, pracuje się ze Skandynawią, która myśli globalnie i szybko decyduje, podczas gdy Holandia decyduje wolno, ale jest bardzo stała w wyborze.
Wśród klientów Ergonode są m.in. Sportano (prawie milion produktów na około 15 rynkach, co praktycznie uniemożliwia zarządzanie skalą bez PIM-a), a także marki rowerowe: polski Romet, Commencal oraz szwajcarskie BMC. Ergonode integruje się z systemami OMS jak BaseLinker czy Sellasist.
Uzyskali efekt czystego biurka. (...) W przeciągu trzech miesięcy kompletnie zeszli do zera.
Marcin Piwowarczyk opowiada, że klienci po wdrożeniu zeszli z zaległego backlogu treści do zera w około trzy miesiące i mogli przeznaczyć czas zespołu na planowanie strategiczne. Świadomie nie rozwija przy tym Ergonode w stronę enterprise - woli robić jeden wycinek, produkcję i zarządzanie contentem, lepiej niż inni, zamiast budować system, który próbuje być wszystkim.
Najważniejsze lekcje z odcinka
- Zaczynaj wdrożenie e-commerce od treści produktowych, nie od designu - bez uporządkowanego contentu gotowa platforma nie wystartuje.
- Najpierw napraw proces i wyznacz właściciela danych, dopiero potem wdrażaj PIM - narzędzie tylko uwidoczni chaos, samo go nie rozwiąże.
- Traktuj produkt jak chmurę danych: każdy kanał (sklep, aplikacja, marketplace) ma własne wymagania, nie istnieje jedna wersja produktu.
- Uporządkowana baza danych to wycenialne aktywo - podnosi wartość firmy i ułatwia rozmowy z inwestorami przy planach ekspansji.
- Licz korzyści PIM-a tam, gdzie są policzalne: presales przed dostawą towaru i lepszy cashflow w grze z kredytem kupieckim dają realne ROI.
- Przygotuj się na cyfrowy paszport produktu wcześniej - regulacja UE rusza od baterii w 2027 i obejmie tekstylia oraz budowlankę do 2030.
- Dobierając rynki sprzedaży SaaS, uwzględnij lokalne różnice - od niemieckiego NDA po skandynawską szybkość decyzji i holenderską stałość wyboru.
Najczęściej zadawane pytania
Kim jest Marcin Piwowarczyk?
Marcin Piwowarczyk jest founderem i prezesem zarządu Ergonode - systemu do zarządzania informacją produktową (PIM). Z e-commerce związany od około 2006 roku, gdy współtworzył agencję interaktywną, która przekształciła się w software house wdrażający sprzedaż internetową na Magento dla marek takich jak Mennica Polska i Castorama.
Co to jest PIM (Product Information Management)?
PIM to system do zarządzania informacją produktową, który centralizuje i porządkuje dane o produktach (nazwy, parametry, zdjęcia, opisy) oraz przygotowuje je do publikacji na wielu kanałach naraz - sklepie internetowym, aplikacji i marketplace'ach. Eliminuje rozproszenie danych po wielu Excelach i brak jednego źródła prawdy.
Czym jest cyfrowy paszport produktu (Digital Product Passport)?
To regulacja UE, nad którą prace ruszyły około 2021 roku, wymagająca trwałej, cyfrowej identyfikacji produktu (kod QR, metka lub nitka RFID) i dostępu do danych o jego składzie przez lata po użytkowaniu. Celem jest obieg zamknięty i recykling. Pilotażem są baterie (2027), następnie tekstylia w latach 2027-2030 i kolejne branże.
Kiedy firma powinna wdrożyć PIM?
Sygnałem jest moment przesilenia, gdy na pytanie, które dane produktowe są prawdziwe, padają sprzeczne odpowiedzi, a firma tonie w chaosie Exceli. Wcześniej jednak należy uporządkować proces i wyznaczyć jego właściciela - PIM uwidoczni problemy, ale ich sam nie rozwiąże.
Jakie marki korzystają z Ergonode?
Wśród klientów Ergonode jest m.in. Sportano z bazą prawie miliona produktów na około 15 rynkach, a także marki rowerowe: polski Romet, Commencal oraz szwajcarskie BMC. Ergonode kieruje ofertę głównie do segmentu MŚP i integruje się z systemami OMS, takimi jak BaseLinker czy Sellasist.
Twoja marka sprzedaje, ale czujesz, że może iść lepiej?
Umów bezpłatną 30-minutową konsultację - spojrzymy na Twoją sprzedaż i powiemy, gdzie widzimy potencjał.
Zarezerwuj konsultację →