Jak naprawdę wygląda produkcja kosmetyków - kulisy branży bez filtrów
W tym odcinku
- Dlaczego polski rynek produkcji kosmetyków jest ekstremalnie konkurencyjny i ma nadpodaż mocy
- Cztery typy klientów producenta kontraktowego i który jest najtrudniejszy
- Private label, white label i własna receptura - czym się różnią i komu należą prawa do formuły
- Dlaczego badania i bezpieczeństwo (raport CPNP) to fundament, a nie dodatek
- Kiedy specjalizacja wygrywa z masowością i jakie są realne progi zamówień (MOQ)
- Najczęstsze błędy nowych marek: przestrzelone forecasty i przeszacowane możliwości
Paweł Włochacz od ponad 20 lat jest w branży farmaceutycznej i kosmetycznej, a dziś jako dyrektor rozwoju Alfa Farm patrzy na produkcję kosmetyków od strony, której klient końcowy nigdy nie widzi. W tej rozmowie pokazuje kulisy branży bez filtrów: dlaczego rynek, na którym działa ponad 800 aktywnych producentów, jest ekstremalnie konkurencyjny i ma nadpodaż mocy produkcyjnych, jak wygląda droga od briefu do produktu na półce i dlaczego marketing bez zaplecza technologicznego szybko obraca się przeciwko marce. Mówi o czterech typach klientów, prawach do formulacji, badaniach i bezpieczeństwie, logistyce i opakowaniach oraz o tym, gdzie startupy najczęściej przeszacowują swoje możliwości. To odcinek dla każdego, kto myśli o własnej marce kosmetycznej i chce spojrzeć na branżę bez złudzeń.
1.Rynek produkcji kosmetyków w Polsce: konkurencja i nadpodaż
Paweł Włochacz nie owija w bawełnę: rynek produkcji kosmetyków w Polsce jest niesamowicie konkurencyjny. Pod kodem producenta zarejestrowanych jest ponad 1000 firm, z czego około 800 to aktywni producenci, a ponad 200 produkuje już na dużą skalę.
W większości firm na rynku polskim model wygląda podobnie: rdzeniem biznesu są marki własne, a usługi produkcji kontraktowej pojawiły się dopiero wtedy, gdy firmy zaczęły dysponować wolnymi mocami produkcyjnymi i chciały je wykorzystać.
Myślę, że obecnie jest nadpodaż produkcji. Takie mam odczucie, przynajmniej na rynku polskim - szczególnie jeśli chodzi o te najprostsze technologie.
Do nadpodaży doprowadziło kilka czynników: organiczny wzrost firm rodzinnych oraz programy europejskie, dzięki którym producenci unowocześniali park maszynowy z zapasem mocy. Ten zapas nie zawsze przełożył się na własne brandy, więc moce trzeba było upłynnić w produkcji kontraktowej, także dla podmiotów z zagranicy.
2.Cztery typy klientów producenta kontraktowego
Paweł Włochacz dzieli klientów na macierzy: jedna oś to kompetencje technologiczne (znajomość produktu, formulacji, opakowania), druga to kompetencje sprzedażowo-marketingowe. Z tego wychodzą cztery grupy.
Pierwsza to technolodzy kosmetyczni z wysokimi kompetencjami technicznymi, ale niskimi sprzedażowymi - dążą do perfekcji produktu, a zapominają zaplanować, komu, za ile i w jakim kanale go sprzedadzą. Druga to osoby spoza branży (na przykład z branży oponiarskiej czy mięsnej), które traktują wejście w kosmetyki jak inwestycję; szczególnie aktywne były w pandemii, licząc na płyny do dezynfekcji jako driver.
Trzecia grupa - wysokie kompetencje sprzedażowe, brak technologicznych - to od strony producenta najlepszy klient: ma poukładane kanały i strategię sprzedaży, szybko buduje lejek i dobrze zbriefowany produkt. Czwarta to firmy z kompetencjami w obu obszarach, często konkurenci, którym zabrakło mocy lub wchodzą w nową kategorię.
3.Nielojalny klient i krótka data ważności USP
Czas życia produktu kosmetycznego drastycznie się skrócił w ostatnich 10 latach - nowe produkty wychodzą co pół roku, a trendy i mikrotrendy zmieniają się błyskawicznie. To oznacza, że USP produktu ma krótką datę ważności: gdy tylko coś łapie trakcję, konkurencja to kopiuje.
Stąd kluczowe staje się utrzymanie klienta. Część zakupów to impuls (opakowanie, promocja w drogerii), a taki klient nie wraca. Najbardziej lojalni są ci, którzy mają realny problem skórny - zwracają uwagę na skład i wykonanie, są gotowi zapłacić więcej i pozostać wierni marce, jeśli ta dotrzyma obietnic.
Paweł Włochacz zauważa, że w firmach sprzedających głównie przez social media i e-commerce działy marketingu i obsługi rosną znacznie szybciej niż logistyka i technologia - bo to tam toczy się walka o sprzedaż.
4.Specjalizacja kontra masowość
Na pytanie, czy lepiej się specjalizować, czy iść w lifestyle, Paweł Włochacz odpowiada, że dla wiernej niszy (na przykład 20-30 tys. lojalnych odbiorców) przemyślany, specjalistyczny produkt ma szansę trwać - połowa będzie zainteresowana nowością, a jedna trzecia ją kupi.
Na rynku masowym rządzi cena. Tam działają projekty private i white label, sprzedawane sieciom handlowym (w Polsce głównym graczem drogeryjnym jest Rossmann) w dziesiątkach i setkach tysięcy sztuk, przy niższej marżowości i grze efektem skali.
Stara zasada marketingu - odróżnij się, wyróżnij się albo zgiń - cały czas działa.
Obowiązuje zasada Pareto: około 20-30% projektów wyrasta na dużą skalę (nawet 100% wzrostu rok do roku, potem wypłaszczenie), reszta rośnie powoli, trwa na pewnym poziomie albo kończy działalność.
5.Prawa do formulacji, badania i bezpieczeństwo
W Alfa Farm Paweł Włochacz odpowiada za laboratorium badań i rozwoju i podkreśla, że postawienie na R&D to klucz tej branży. Każdy produkt kosmetyczny musi być notyfikowany i mieć indywidualny numer w bazie CPNP, a do tego raport bezpieczeństwa oparty na wymaganych prawem badaniach - często uzupełnianych badaniami aplikacyjnymi i dermatologicznymi.
Prawa własności do formuły zależą od modelu współpracy. W jednym skrajnym wariancie 100% praw przechodzi na właściciela marki wraz z pełnym dossier dokumentacyjnym - może wtedy produkować, gdzie chce. W white i private label prawa nie przechodzą, bo to powielanie tej samej receptury w kilku odsłonach.
Bezpieczeństwa nie da się zagwarantować w 100% - zależy też od uczciwości tego, kto wprowadza produkt; przy imporcie bazuje się na oświadczeniach, a odpowiedzialność ponosi wskazana na etykiecie osoba odpowiedzialna. Lista dozwolonych i zakazanych surowców zmienia się dynamicznie; ostatnie 2 lata to wręcz tsunami legislacyjne, dlatego warto wybierać producenta z odpowiednim zapleczem badawczym.
6.Logistyka, opakowania i progi zamówień (MOQ)
Plan produkcyjny dezaktualizuje się już w chwili opracowania - to wyzwanie, z którym mierzy się każdy producent. Klient z TikToka czy Instagrama często nie jest w stanie przewidzieć, ile sprzeda na liveie, a kosmetyki mają terminy ważności, więc trzymanie wielkich stoków na zapas jest ryzykowne.
Opakowanie to jeden z najważniejszych elementów sprzedających produkt - zaraz po zapachu lub na równi z nim, zwłaszcza przy zakupach impulsowych. Każdą masę kosmetyczną bada się pod kątem kompatybilności z opakowaniem docelowym, a marka musi liczyć się z lead time'ami i MOQ także na samych opakowaniach.
Realne progi: standardowo minimum to 5000 sztuk (czasem mniej przy większych projektach), a typowe, łatwe do procedowania zamówienie to MOQ między 10 a 20 tys. sztuk. Mniejsi specjaliści schodzą do kilkudziesięciu kilogramów masy, podczas gdy najwięksi producenci wide label przyjmują dopiero zamówienia od kilkudziesięciu tysięcy w górę.
7.Trendy, błędy nowych marek i koszt złego startu
Rodzący się trend to kosmetyki dla starszych kategorii wiekowych - ale projektowane już dziś pod dzisiejszych 40-50 latków, którzy chcą zachować swoje przyzwyczajenia pielęgnacyjne, gdy za kilka lat wejdą w wiek senioralny. Trendy w branży zataczają koło: raz upraszczanie formulacji, raz wysoka specjalizacja, raz kategoryzacja wiekowa, raz jej brak.
Najczęstszy błąd marek to przestrzelone, życzeniowe forecasty - zwłaszcza przy launchach nowych produktów - oraz przeszacowanie możliwości dotarcia do klienta przy jednoczesnym niedoszacowaniu kosztów. Drugi grzech to chęć komunikowania zbyt wielu rzeczy, czasem na granicy prawa; klaimy marketingowe muszą być w 100% potwierdzone badaniami.
Na etapie przygotowania to kosztuje przysłowiowe 1 zł. A jak już wdrożymy produkt na rynek, no to będzie razy 100 czy razy 1000 ten koszt.
Badania percepcji klientów (z uczelniami) pokazały, że w drogerii kupowali oni głównie to, co było w promocji lub dobrze wyeksponowane - zapominając, czego 15-20 minut wcześniej deklarowali nie chcieć. Wyjątkiem są osoby z realnym problemem (skóra atopowa, produkty dla dzieci), które są mocno wyedukowane.
Najważniejsze lekcje z odcinka
- Rynek produkcji kosmetyków ma nadpodaż mocy - ponad 800 aktywnych producentów walczy o klienta, więc traktuj wejście jak rynek kapitałowy: hossa się kiedyś kończy.
- Najlepszy klient producenta kontraktowego to ten z silnymi kompetencjami sprzedażowymi - sama doskonałość technologiczna bez planu sprzedaży to przepis na kłopoty.
- USP kosmetyku ma krótką datę ważności, a klient jest nielojalny - utrzymanie klienta jest dziś trudniejsze niż jego pozyskanie.
- W niszy stawiaj na specjalizację i wierną grupę odbiorców; na rynku masowym (white/private label dla sieci) wygrywa cena i efekt skali.
- Bezpieczeństwo i badania (raport CPNP, badania aplikacyjne i dermatologiczne) to fundament - wybieraj producenta z realnym zapleczem R&D, bo legislacja zmienia się dynamicznie.
- Pilnuj progów: standard to minimum 5000 sztuk, typowe MOQ to 10-20 tys.; opakowania też mają własne MOQ i lead time'y.
- Najgroźniejszy błąd nowych marek to przestrzelone forecasty i przeszacowane możliwości dotarcia - błąd na etapie przygotowania kosztuje 1 zł, po wdrożeniu razy 100 lub 1000.
Najczęściej zadawane pytania
Kim jest Paweł Włochacz?
Paweł Włochacz to praktyk z ponad 20-letnim doświadczeniem w przemyśle farmaceutycznym i kosmetycznym, z wykształcenia biotechnolog. Pełni funkcję dyrektora rozwoju w Alfa Farm (część Alfa Grupy), gdzie odpowiada między innymi za laboratorium badań i rozwoju oraz produkcję kontraktową kosmetyków.
Czym różni się private label od white label i własnej receptury?
Przy własnej recepturze formulację tworzy się od zera na podstawie briefu klienta, a 100% praw własności może przejść na właściciela marki wraz z pełnym dossier. Private label i white label to powielanie istniejącej receptury w kilku odsłonach - prawa do formuły nie przechodzą na klienta, a gra toczy się głównie ceną i skalą (sieci handlowe).
Co to jest baza CPNP i raport bezpieczeństwa kosmetyku?
CPNP to europejska baza, w której każdy produkt kosmetyczny musi zostać notyfikowany i otrzymać indywidualny numer przed wprowadzeniem na rynek. Warunkiem jest raport bezpieczeństwa oparty na wymaganych prawem badaniach; za zgodność odpowiada wskazana na etykiecie osoba odpowiedzialna.
Jakie jest minimalne zamówienie (MOQ) przy produkcji kontraktowej kosmetyków?
W standardowych ofertach minimum to zwykle 5000 sztuk, choć przy większych projektach bywa mniej. Typowe, łatwe do procedowania zamówienie to MOQ między 10 a 20 tys. sztuk. Najwięksi producenci wide label przyjmują dopiero zamówienia od kilkudziesięciu tysięcy w górę.
Jak duży i konkurencyjny jest rynek produkcji kosmetyków w Polsce?
Pod kodem producenta zarejestrowanych jest ponad 1000 firm, z czego około 800 to aktywni producenci, a ponad 200 produkuje na dużą skalę. Rynek jest ekstremalnie konkurencyjny i według Pawła Włochacza ma obecnie nadpodaż mocy produkcyjnych, zwłaszcza przy najprostszych technologiach.
Twoja marka sprzedaje, ale czujesz, że może iść lepiej?
Umów bezpłatną 30-minutową konsultację - spojrzymy na Twoją sprzedaż i powiemy, gdzie widzimy potencjał.
Zarezerwuj konsultację →