Podcast biznesowy · Wypalenie zawodowe

12 etapów wypalenia i dlaczego pierwsze cztery przechodzi każdy founder

Gość: Mateusz Donajski (coach high performance) Prowadzi: Oskar Szarek 19 sierpnia 2026 Czas: 78 min Branża: psychologia biznesu, high performance, wypalenie zawodowe
Mateusz Donajski w podcaście Growth, Scale & Automate
▶ Oglądaj na YouTube Wszystkie odcinki →
Rozwój osobisty

W tym odcinku

Przedsiębiorcy rzadko wyłapują u siebie wypalenie, bo nie wygląda ono tak, jak się je wyobrażają. Nie ma leżenia i rozpamiętywania, jest pełna ofensywa i poczucie, że właśnie teraz idzie najlepiej. Mateusz Donajski, coach high performance i twórca Akademii High Performance, rozkłada w tej rozmowie 12 etapów wypalenia zawodowego i pokazuje nieprzyjemną rzecz: pierwsze cztery są wpisane w budowanie firmy, więc nikt ich nie ominie. Problem zaczyna się na piątym, którego prawie nikt nie zauważa. W rozmowie z Oskarem Szarkiem mówi też o efekcie spilloveru, czyli o tym, co firma robi z domem, o różnicy między ADHD a wypaleniem, o stanie polskiego rynku terapeutycznego i o procedurach regeneracji, które faktycznie działają.

1.Dlaczego wypalonych jest 72 procent founderów

Mateusz Donajski zaczyna od danych. Według badań Nest Banku z 2023 roku 7 na 10 polskich przedsiębiorców jest wypalonych, a w grupie founderów to dokładnie 72 procent. Im wyżej w hierarchii, tym odsetek wyższy: na etacie jest niższy, u prezesów wyższy. Do jego gabinetu ludzie trafiają zwykle wtedy, gdy, jak to formułuje, już tak boli, że nie mogą oddychać.

Oskar Szarek pyta, czy wypalenie jest podatkiem od bycia na wysokich obrotach, czyli ceną, którą się płaci za wysoką skuteczność. Mateusz Donajski odpowiada przecząco i przestawia cały problem na inną przyczynę.

Wypalenie zawodowe jest podatkiem od głupoty. Od tej głupoty związanej z tym, jeżeli próbujemy naśladować czyjeś modele bez zrozumienia głębiej.

Modelem, który naśladujemy, jest według niego amerykański rynek pracy, czyli dziki zachód bez regulacji i bez płatnych urlopów, gdzie kultura wymaga 12 godzin na dobę przez 6 dni w tygodniu, a wyjście z biura po 17:00 czyni z człowieka kosmitę.

Efekt jest policzony: tam wypalonych jest 70 procent osób zatrudnionych zawodowo. Czyli dokładnie ten sam poziom co u polskich przedsiębiorców, tylko u nas dotyczy właścicieli firm.

Potem dochodzi arytmetyka doby, którą Mateusz Donajski przelicza na głos: 12 godzin pracy plus 7 godzin snu to już 19. Zostaje 5, z czego godzinę albo dwie zabiera dojazd. Z trzech pozostałych trzeba jeszcze zjeść i zająć się dziećmi. O zaspokajaniu własnych potrzeb w takim budżecie nie ma mowy, a polski mikroprzedsiębiorca albo nie ma urlopu, albo jest na nim wyłącznie ciałem.

Jeżeli ty mentalnie nie potrafisz się wylogować z pracy, no to ten efekt jest już dobrze poznany w psychologii. Nie można walić głową w mur i oczekiwać innych rezultatów.

2.Efekt spilloveru, czyli co firma robi z domem

Mateusz Donajski opowiada anonimowo o rozmowie wstępnej z klientem: 47 lat, trójka dzieci, przez lata, jak sam uważał, szczęśliwe małżeństwo, a teraz żona rzuca talerzami i przy wspólnocie majątkowej zaczyna blokować inwestycje w firmie. Na pytanie, co najgorszego może się stać, jeśli nic nie zmieni, klient odpowiedział, że trzeba będzie wymienić żonę.

Ty przez 47 lat nie miałeś czasu na jedną. Kiedy znajdziesz czas na tą drugą, która ma nadejść dopiero?

To, czego klient nie widział, psychologia nazywa efektem spilloveru: emocje kumulowane w pracy rozlewają się na osoby bliskie. Mateusz Donajski zwraca uwagę na własne doświadczenie z takich rozmów - czuje, kiedy do pomieszczenia wchodzi władza, nawet przez internet. Jeśli to jest wyczuwalne w rozmowie z obcą osobą, to tym bardziej w domu, gdzie dynamika grupy jest ustawiona na coś zupełnie innego.

Ćwiczenie, które daje klientom, polega na porównaniu dwóch momentów: jak ludzie przychodzili do nich na początku budowania firmy i jak przychodzą teraz. Odpowiedź zwykle brzmi tak samo. Kiedyś przychodzili, bo chcieli porozmawiać. Teraz przychodzą, bo się boją, że czegoś nie dowieźli albo nie wiedzą, jak rozwiązać konflikt. Motywacja jest inna, a człowiek ten sam.

Będziesz po prostu rozrzucał swoje emocje, które kumulujesz wewnątrz, na inne osoby dookoła ciebie, bez kontekstu i bez zrozumienia. Efekt końcowy będzie taki, że ty będziesz się oddalał od osób, które są dla ciebie ważne i bliskie.

Mechanizm ma źródło w zderzeniu dwóch dynamik. W biznesie jesteś nastawiony na wzrost, skalę, rywalizację i najszybszą drogę do celu. W domu dynamika opiera się na współpracy, budowaniu więzi i zrozumieniu.

Jeśli nie wychodzisz z roli prezesa, wszystko, co się w tę rolę nie wpisuje, staje się przeszkodą - automatycznie. A ról jest wiele: kierowca, ojciec, przyjaciel, opiekun psa, mąż. Przełączania między nimi nie uczy ani szkoła, ani biznes.

Mateusz Donajski przywołuje przykłady sportowców nastawionych wyłącznie na mistrzostwo, takich jak Michael Phelps czy Tyson Fury, i podkreśla, że dokładnie te same historie zdarzają się przedsiębiorcom. Dodaje, że w Polsce mamy około 52 procent rozwodów, a w środowiskach biznesowych wychodzi średnio dwa, trzy rozwody na całą karierę, przy czym traktuje się to jako naturalny koszt stylu życia.

Jego zdaniem to bzdura, a przeciwprzykładem jest jego klient, prezes firmy z ponad 300 osobami, znanej marki w badaniu betonu, który przeszedł drogę od pracownika szeregowego do współwłaściciela, nie niszcząc po drodze swojego życia.

3.Etapy 1-4, czyli obowiązkowa trasa każdego, kto buduje firmę

Wypalenie u przedsiębiorcy jest trudne do wyłapania, bo nie przychodzi w pozycji leżącej. Człowiek jest w pełnej ofensywie, więc moment, w którym coś przestało grać, umyka. Mateusz Donajski rozkłada więc model 12 etapów wypalenia zawodowego i od razu uprzedza, czemu nie da się go użyć jako alarmu.

Pierwsze cztery, pięć etapów to jest obowiązek, który musisz przejść w kontekście tego, żeby zbudować przedsiębiorstwo.

Etap 1 to kompulsyjna potrzeba udowadniania swojej wartości. Mateusz Donajski widzi ją jako zjawisko masowe na LinkedInie, u przedsiębiorców i u młodych ekspertów produkujących treści do social mediów, i przyznaje, że sam przez to przechodził.

Etap 2 to nadmierne zaangażowanie: wiem lepiej, więc zrobię to szybciej i lepiej niż ludzie wokół mnie. Jego ulubiona ilustracja to prezes firmy zatrudniającej 50 osób, który zatwierdza zamawianie papieru.

Etap 3 to ignorowanie własnych potrzeb. Dziś się nie wyśpię, zjem na szybko, trening nie jest teraz istotny, żona coś chciała, ale pieniądze są, więc wybaczy. Mateusz Donajski podaje przy tym konkret: wystarczy skrócić sen o dwie godziny, żeby zdolność podejmowania decyzji, szczególnie ryzykownych, spadła tak samo jak po wypiciu sporej dawki alkoholu. W praktyce to tak, jakby przyjść do pracy na podwójnym gazie.

Etap 4 to ignorowanie konfliktów. Kadry pokłóciły się z kimś, handlowiec nie dogaduje się z marketingiem, ale sprzedaż rośnie, więc to szum. Mateusz Donajski podkreśla, że ten sam mechanizm przenosi się na życie prywatne i rodzinne: konflikt zaczyna być czymś, co przeszkadza i niczego nie wnosi do celu, więc przestaje się na niego zwracać uwagę.

Jego teza brzmi więc tak: na pewnym etapie musisz wejść w tę króliczą norę, bo inaczej firmy nie zbudujesz. Umiejętnością, której nikt nie uczy, jest wyłapanie momentu, w którym już można oddychać i nie trzeba dalej pracować w ten sposób.

4.Etap 5, czyli jedyny dobry moment na wciśnięcie hamulca

Etap 5 to przemianowanie wartości. Nie chodzi o to, że budowanie firmy zaczyna cię jarać - są ludzie, dla których budowanie struktur i hierarchii jest realną wartością, tylko według Mateusza Donajskiego statystycznie jest ich około 3-4 procent. Problem polega na tym, że ta jedna wartość wychodzi na szczyt listy i zaczyna przykrywać wszystkie pozostałe: rodzinę, przyjaźnie, hobby, własne potrzeby.

Najtrudniejsze w tym etapie jest to, że z zewnątrz wygląda on jak zaangażowanie, a z wewnątrz jak sensowna hierarchia celów. Dlatego Mateusz Donajski podaje jedno pytanie kontrolne, które można sobie zadać w dowolnym momencie.

Czy jeżeli ja z tego tytułu od jutra nie będę dostawał władzy, splendoru, pieniędzy, to dalej jest to tak samo ciekawe i satysfakcjonujące, jak mi się wydaje?

W 98 przypadkach na 100 odpowiedź brzmi: nie. I to jest według niego ten moment, w którym trzeba wcisnąć hamulec, niezależnie od tego, jak duża jest firma, oraz moment, w którym potrzebna jest pomoc z zewnątrz. Dalej robi się już tylko trudniej, bo zaczynają się objawy kliniczne.

Z tego samego etapu bierze się jedna z najmocniejszych tez w rozmowie. Przedsiębiorcy, którzy odczuwają samotność, próbują leczyć ją tam, gdzie się nie da: na zlotach i spotkaniach networkingowych, na których, jak mówi Mateusz Donajski, ślepy prowadzi głuchego, a samotny przedsiębiorca tłumaczy samotnemu przedsiębiorcy, jak to jest być samotnym.

Nie da się rozwiązać problemu, nie wiedząc, jak go rozwiązać, i zbierając się po prostu w grupę.

5.Etapy 6-12: od zaprzeczania do exitu, którego nie chciałeś

Etap 6 to zaprzeczanie problemom i negatywnym emocjom. Nie wiem, o co jej chodzi, w ogóle jej nie rozumiem, u mnie wszystko w porządku, firma rośnie, planujemy 20 procent wzrostu. Mateusz Donajski przywołuje tu wypowiedź znanego polskiego przedsiębiorcy, który wspierał CD Projekt Red w najgorszym momencie i publicznie powiedział, że jego córka zawsze będzie mieć do niego żal o to, że nie miał dla niej czasu.

Nie cofniesz zabranego zaufania swojego dziecka. Nie cofniesz tego. Nie odbudujesz tego.

Oskar Szarek przyznaje w tym miejscu, że wiele z tych etapów przeszedł i część z nich zawrócił, i dopytuje, czy człowiek faktycznie to w sobie wyczuwa. Odpowiedź Mateusza Donajskiego jest krótka: albo jest odrzut, albo nie ma odrzutu, i nikomu nie wmówisz, że nie widziałeś. Można się oszukiwać, ale to kończy się wypaleniem emocjonalnym i zaburzeniami afektywnymi.

Etap 7 to wycofanie i izolacja społeczna. Gabinet staje się zamknięty, a w głowie pojawiają się bardzo przekonujące tłumaczenia: jestem wtedy produktywniejszy, zrobię więcej w ciągu dnia. Mateusz Donajski obraca to pytaniem, czy naprawdę sam zrobisz więcej, niż zrobicie razem, i podsuwa inne wyjaśnienie: kończy się energia i cierpliwość, a każda przerwa od zewnątrz podnosi frustrację i gniew.

Etap 9 to depersonalizacja, czyli przedmiotowe traktowanie ludzi i siebie. Prezes widzi już tylko cyferki, lider widzi Excela, a nie ludzi, z którymi pracuje. W korporacjach to zjawisko powszechne, a wzorcem jest zadowalanie wyłącznie akcjonariuszy.

Krótkoterminowo wzrost jest duży, w długiej perspektywie, zdaniem Mateusza Donajskiego, kończy się upadkiem organizacji w 100 przypadkach na 100, bo nikt nie chce pracować z kimś, kto nie widzi kontekstu za liczbami.

Etap 10 to pustka i anhedonia - przestajesz widzieć sens w tym, co robisz, i to właśnie wtedy przedsiębiorcy najczęściej trafiają do jego gabinetu. Etap 11 to depresja, w której nie da się już wejść na pozytywne emocje, zostaje poczucie bycia niewystarczającym i bezwładności. Etap 12 to całkowite wypalenie zawodowe i porzucenie.

Ostatni etap ma w wersji przedsiębiorcy konkretną postać: robisz exit. Sprzedajesz za 80 czy 100 milionów, choć startując miałeś aspiracje zupełnie innego rzędu, tylko już nie jesteś w stanie tego kontynuować.

Mateusz Donajski odsyła do kanałów pokazujących życie po exicie i ocenia je bez ogródek: szukasz na siłę zajęcia, bo nigdy nie zbudowałeś klarownej wizji własnego życia, a potem łapiesz się splendoru, bo po sprzedaży firmy nikt już cię nie słucha.

6.ADHD czy wypalenie i dlaczego nie wolno diagnozować się samemu

Coraz więcej przedsiębiorców identyfikuje się jako osoby z ADHD, więc Oskar Szarek pyta, ile w tym diagnozy, a ile mechanizmów kompulsyjnych. Mateusz Donajski rozkłada to na trzy problemy systemowe.

Pierwszy to brak specjalistów umiejących zrobić diagnostykę różnicową, czyli odrzucać po kolei choroby niepasujące do obrazu klinicznego. Jak zauważa, w serialu o doktorze House'ie nie robi się tego w trzech wizytach po 60 minut, a dokładnie tak próbujemy diagnozować.

Drugi problem to rodzice, którzy chcą dopisać dziecku zaburzenie, bo daje ono handicap i więcej czasu na egzaminie. Trzeci to potrzeba stymulacji: leki na ADHD działają jak eugeroiki, pozwalają dłużej pracować w skupieniu, a według Mateusza Donajskiego stanowią prędzej czy później bramę do mocniejszych stymulantów.

Dodaje przy tym, że 60 procent wypalonych polskich przedsiębiorców sięga po jakąś formę samoleczenia, najczęściej po alkohol, a stosowanie leków off label wpisuje się w ten sam mechanizm.

Do tego dochodzi stan prawa. Ustawa o psychologu weszła w Polsce dopiero w tym roku i jest, jak ocenia, dziurawa: po archeologii czy pedagogice można zrobić kilkuletnie studia psychologiczne i zostać panem psychologiem. Ludzie nie znają przy tym różnicy między psychologiem ogólnym a klinicznym, więc trafiają do kogoś z pseudocertyfikatem, dostają papier, idą z nim do psychiatry i wychodzą z lekami.

Sam ma ciężkie ADHD od dzieciństwa i leczy się od lat; po 8 latach przerwy musiał wrócić do farmakoterapii obok terapii i pracy behawioralnej. Dlatego podaje praktyczny sposób rozróżnienia: najpierw wprowadź prawdziwe procedury regeneracji - dwutygodniowy urlop, codzienną medytację, regularny trening, uporządkowany sen.

Jeśli po takiej regeneracji rozkojarzenie i głód stymulacji zostają, warto diagnozować się w kierunku ADHD. Jeśli mijają, problemem była praca.

Nie próbuj tego diagnozować sam. Bo ty nawet nie rozpoznasz, czym jest kompulsja, a czym jest kompensacja.

Jak to wygląda w praktyce, pokazuje na własnym przykładzie. Jego żona musi go kompulsywnie pytać, czy zrozumiał, czy zapamiętał, czy był tu i teraz, i musiała się tego przy nim nauczyć. Nazywa ją swoim płatem czołowym przednim, bo u niego ta część mózgu jest cieńsza niż u osób neuronormatywnych, a układ dopaminergiczny raz produkuje za mało dopaminy, a raz robi wystrzał, po którym pracuje 16 godzin.

Dodaje też, czego ADHD nie jest. Scrollowanie telefonu przez pół dnia to nie objaw, tylko nawyk, i wmawianie sobie na tej podstawie diagnozy nie ma z zaburzeniem nic wspólnego.

7.Dlaczego nie ufa większości polskiego rynku terapeutycznego

Oskar Szarek przyznaje, że sam ma mieszane doświadczenia z terapią i że trzeba trafić na osobę, która poradzi sobie z wniesionym bagażem. Mateusz Donajski uprzedza, że jego odpowiedź będzie kontrowersyjna, i porównuje większość polskiego rynku terapeutycznego do szarlatanerii.

Szkoda, że ustawa Lex Szarlatan nie dotyczy terapeutów.

Jego zarzuty są uporządkowane. Problem weryfikacyjny: w Polsce działają psychologowie i terapeuci niezrzeszeni, a brak wpisu do stowarzyszenia w danym nurcie powinien być sygnałem ostrzegawczym. Brak twardego podziału obowiązków między psychologiem ogólnym, klinicznym i terapeutą.

Oraz nurty, którym, powołując się na oficjalne zalecenia American Psychological Association, nie ufa, bo nie są naukowe - wymienia tu psychodynamiczne i gestalt. Jeśli nurt nie jest naukowy, nie da się go zbadać.

Tylko średnio 6 procent prac naukowych na świecie śledzi efekt deterioracji, czyli śledzi efekt tego, że ty w wyniku terapii masz gorzej.

To dla niego centralny problem. Po kilku sesjach czujesz się lepiej, bo ktoś cię wysłuchał, ale nikt nie sprawdza, jak wygląda twój stan po pół roku. Mówi, że do jego gabinetu trafiają ludzie po trzech, pięciu terapeutach, u których jest tylko gorzej.

Krytykuje przy tym również nurty naukowe: w szkołach psychoterapii nie uczy się trzeciej fali CBT, czyli podejść typu ACT, więc absolwent wychodzi z metodami najdalej z lat 90.

Najmocniejszy argument wyciąga z badań parasolowych, obejmujących przeglądy, setki badań i metaanalizy, na próbie około 127 tysięcy osób. Wynika z nich, że trening siłowy jest równie skuteczny lub skuteczniejszy w leczeniu depresji i napadów lękowych niż terapia.

Wyjaśnienie, które podaje, dotyczy kierunku pracy: terapeuta działa od góry, od emocji w stronę ciała, a trening od dołu, od fizjologii i układu hormonalnego, dzięki czemu mózg dostaje warunki, w których sam radzi sobie z emocjami. Farmakoterapia typu SSRI działa przy tym wybiórczo, a trening globalnie.

Do listy dokłada obserwacje z własnych studiów: wykładany jako wzorcowy eksperyment Zimbardo, choć od dawna szeroko krytykowany, oraz wykładowczyni badająca skuteczność terapii poziomem kortyzolu u nastolatków, czyli u osób o rozregulowanym rytmie dobowym.

Formalnie droga do zawodu wygląda solidnie - 5 lat psychologii, 4 lata psychoterapii i 3 lata własnej terapii - tylko w praktyce brakuje weryfikacji i aktualizacji wiedzy. On sam od 13 lat zaczyna dzień od przeglądu pism naukowych.

8.Procedury ładowania energii, czyli co realnie zadziała

Pierwszy krok, który podaje, to zacząć siebie obserwować, bo większość przedsiębiorców tego nie robi, wybierając wyższy cel przeciwko całej reszcie. Druga część tego samego punktu to budowanie samoświadomości na rzetelnych źródłach: jeśli słuchasz podcastu, sprawdzaj to, co mówi gość, i czytaj badania, na które się powołuje.

Mateusz Donajski ostrzega przed efektem aureoli i przed gośćmi, którzy wmawiają ludziom, że zmiany onkologiczne biorą się z nieprzepracowanych traum, co dawno obalono.

Drugi krok to procedury ładowania energii, które zaczyna od danych o aktywności fizycznej. Do regularnej aktywności przyznaje się 22 procent Polaków, w większości przypadków chodzi o spacery. To prawie najgorszy wynik w Europie - za nami jest, jak mówi, chyba tylko Bułgaria. Dla porównania Norwegowie mają 71 procent, a najwyżej w rankingach szczęścia stoją Duńczycy i Finowie.

Najczęstszy błąd przedsiębiorcy brzmi: lepiej poświęcić ten czas na pracę, bo da większą dźwignię. Mateusz Donajski twierdzi, że jest dokładnie odwrotnie. Przy regularnym treningu 3 razy w tygodniu po 60 minut intensywnie produktywność rośnie nawet do 100 procent, a u pojedynczych osób jeszcze więcej, bo trening podnosi pulę hormonalną i pozwala łatwiej utrzymać skupienie.

Ten trening fizyczny spowoduje, że będziesz bardziej produktywnym w tym, co robisz, niezależnie od tego, czym się w życiu zajmujesz. Dlatego to nie jest wybór, to jest świętość.

Reszta listy jest równie konkretna. Medytacja: 10 minut dziennie, w dowolnej formie - las, oddychanie metodą Wima Hofa, medytacja transcendentalna albo aplikacja, z której sam korzysta - chodzi o nauczenie się pracy z przepływającymi myślami.

Sen: od 6,5 do maksymalnie 8 godzin, z szukaniem własnego okna. Jedzenie: zróżnicowane i policzone kalorycznie, bo waga ma wpływ na funkcje poznawcze. Do tego urlop, na którym nie odbierasz telefonu i cedujesz obowiązki, czas dla bliskich i czas na własne pasje.

W samochodzie robisz raz w roku przegląd, to czemu nie robisz przeglądu swojej głowy?

Ostatni element to rozmowa z bliskimi i pytanie ich wprost, czy widzą zmiany w twoim zachowaniu. Red flagi, które wymienia, to wzrost agresji, cynizm, izolacja i rosnąca nieumiejętność rozmowy z najbliższymi. Jeśli coraz trudniej się dogadać, to nie znaczy, że druga strona jest w błędzie - to moment na pauzę i sprawdzenie, dlaczego silnik, który tworzycie jako rodzina, zaczął mieć czkawkę.

Najważniejsze lekcje z odcinka

  1. Zrób sobie checkpoint z etapu 5: zapytaj siebie, czy to, co budujesz, byłoby dla ciebie równie ciekawe, gdyby od jutra przestało dawać władzę, splendor i pieniądze. Jeśli odpowiedź brzmi nie, to nie jest czas na kolejny projekt, tylko na hamulec.
  2. Przestań traktować trening jak coś, co zabiera czas pracy. Przy 3 sesjach po 60 minut w tygodniu produktywność rośnie nawet do 100 procent, bo podnosisz pulę hormonalną i łatwiej utrzymujesz skupienie. Wpisz te godziny do kalendarza przed spotkaniami, nie po nich.
  3. Zaplanuj urlop, który faktycznie regeneruje, czyli dwutygodniowy, z wyłączonym telefonem i scedowanymi obowiązkami. Badania pokazują, że mentalne odłączenie przychodzi dopiero po dwóch tygodniach, więc trzydniowy wyjazd nie jest odpoczynkiem, tylko zmianą miejsca pracy.
  4. Policz swoją dobę, zanim zaplanujesz kolejny cel. Przy 12 godzinach pracy, 7 godzinach snu i dojazdach zostają 3 godziny na jedzenie, dzieci i całe życie poza firmą. Jeśli ten budżet się nie domyka, nie domknie go żadna technika produktywności.
  5. Oddaj decyzje, które nie wymagają prezesa, zaczynając od tych najbardziej absurdalnych. Zatwierdzanie zamówienia papieru w firmie na 50 osób to nie dbałość o szczegóły, tylko objaw nadmiernego zaangażowania z etapu 2, który z czasem przechodzi w izolację.
  6. Pytaj bliskich wprost, czy widzą zmiany w twoim zachowaniu, i traktuj ich odpowiedzi jako dane, nie jako atak. Wzrost agresji, cynizm, zamykanie się w gabinecie i rosnąca trudność w rozmowie to sygnały, których sam u siebie nie zauważysz na czas.
  7. Weryfikuj specjalistę, zanim mu zaufasz: sprawdź przynależność do stowarzyszenia w danym nurcie, różnicę między psychologiem ogólnym a klinicznym i to, czy ktoś robi diagnostykę różnicową. Papier z pseudocertyfikatu zamienia się potem w leki od psychiatry.
  8. Nie buduj samoświadomości na podcastach i wystąpieniach, tylko na źródłach, do których one odsyłają. Efekt aureoli sprawia, że zakładasz kompetencję gościa, który ma mikrofon, więc sprawdzaj przytaczane badania zamiast kupować dobrze opowiedzianą tezę.
MD
Mateusz Donajski
Mateusz Donajski jest przedsiębiorcą prowadzącym kilka firm, coachem high performance i twórcą Akademii High Performance, kanału na YouTubie. Pracuje też jako psycholog. High performance rozumie naukowo, a nie mainstreamowo: jako umiejętność zbudowania życia tak, żeby osiągać ponadprzeciętne rezultaty w długiej perspektywie, zachowując zdrowe relacje z własnymi emocjami i z otoczeniem. Sam od dzieciństwa ma ciężkie ADHD i od lat się z tego powodu leczy. To jego druga rozmowa w tym podcaście.

Najczęściej zadawane pytania

Kim jest Mateusz Donajski?

Mateusz Donajski to przedsiębiorca prowadzący kilka firm, coach high performance i twórca Akademii High Performance, kanału na YouTubie. Pracuje też jako psycholog. High performance rozumie jako umiejętność budowania życia tak, żeby osiągać ponadprzeciętne rezultaty w długiej perspektywie, zachowując zdrowe relacje z własnymi emocjami i z otoczeniem. Sam ma ciężkie ADHD od dzieciństwa.

Ilu przedsiębiorców w Polsce jest wypalonych?

Według badań Nest Banku z 2023 roku, które przywołuje Mateusz Donajski, wypalonych jest 7 na 10 polskich przedsiębiorców, a wśród founderów odsetek wynosi 72 procent. Im wyżej w strukturze, tym wynik gorszy: na etacie jest niższy, u prezesów wyższy. Jednocześnie po pomoc psychologiczną sięga co piąty przedsiębiorca.

Czym jest efekt spilloveru?

To opisany w psychologii efekt rozlewania się emocji kumulowanych w pracy na osoby bliskie. Przedsiębiorca wnosi do domu ładunek emocjonalny i dynamikę nastawioną na rywalizację oraz szybkie rozwiązywanie problemów, choć w domu obowiązuje dynamika współpracy i budowania więzi. Efektem jest oddalanie się od bliskich, nawet jeśli człowiek jest przekonany, że nic po nim nie widać.

Jak odróżnić ADHD od wypalenia zawodowego?

Mateusz Donajski proponuje test przez regenerację: najpierw wprowadź prawdziwe procedury ładowania energii, czyli dwutygodniowy urlop, codzienną medytację, regularny trening i uporządkowany sen. Jeśli po takiej regeneracji rozkojarzenie i potrzeba ciągłej stymulacji zostają, warto diagnozować się w kierunku ADHD. Odradza przy tym samodiagnozę, bo bez wiedzy psychologicznej nie odróżni się kompulsji od kompensacji.

Czy trening może zastąpić terapię?

Mateusz Donajski powołuje się na badania parasolowe na próbie około 127 tysięcy osób, z których wynika, że trening siłowy jest równie skuteczny lub skuteczniejszy niż terapia w leczeniu depresji i napadów lękowych. Tłumaczy to kierunkiem pracy: terapia idzie od emocji w stronę ciała, a trening reguluje najpierw fizjologię i układ hormonalny. Zaznacza też, że do psychologa warto chodzić na przegląd nawet wtedy, gdy wszystko jest w porządku.

Twoja marka sprzedaje, ale czujesz, że może iść lepiej?

Umów bezpłatną 30-minutową konsultację - spojrzymy na Twoją sprzedaż i powiemy, gdzie widzimy potencjał.

Zarezerwuj konsultację →